';

Nasi sportowcy weterani po występie na mistrzostwach świata – pod wrażeniem, choć bez medalu

Czesława Stępniewska, Grzegorz Mirkowski i Zdzisław Włodarczyk jako ekipa Akademii Holistycznej wystartowali na mistrzostwach świata masters w lekkoatletyce. Upragnionego medalu nie udało się zdobyć, ale z Torunia przywożą wrażenia z udziału w wyjątkowej imprezie

Tegoroczne mistrzostwa świata masters, czyli sportowców weteranów, odbyły się w naszym kraju, więc dla sportowców weteranów, którzy startują zazwyczaj tylko w imprezach rangi krajowej (wyjątkiem były mistrzostwa Europy, również rozegrane w Toruniu), była to niepowtarzalna okazja, aby wziąć udział.

Do Torunia pojechało troje  sportowców jako team Akademii Holistycznej. Przed mistrzostwami wspólnie zorganizowaliśmy dla nich zbiórkę na wyjazd. Dziękujemy wszystkim, którzy wsparli tę inicjatywę, zarówno firmom, jak i osobom prywatnym.

Medali naszym weteranom nie udało się zdobyć. Mistrzostwa miały wysoki poziom, a dodatkowo duża była frekwencja i tym samym konkurencja. Nie obyło się też niestety bez pecha, który najbardziej dotknął Zdzisława Włodarczyka.

Grzegorz Mirkowski wystartował w trzech konkurencjach i we wszystkich wszedł do wąskiego finału. W rzucie dyskiem był szósty, w rzucie kulą siódmy, a w młocie ósmy. Nie do końca był zadowolony z tych wyników. – Młot całkowicie zawaliłem. Nic mi nie szło. Z wynikami z treningów byłaby szansa na podium, ale tak to już w sporcie bywa – powiedział.

Najlepsze miejsce, piąte, zajęła w rzucie dyskiem Czesława Stępniewska. Pobiła przy tym rekord życiowy, choć wynik byłby lepszy, gdyby nie zatrucie tuż przed startem. – To mnie osłabiło. Pierwsze miejsca były poza zasięgiem – powiedziała. W swoim drugim starcie, rzucie młotem, była 21.

O ogromnym pechu może mówić Zdzisław Włodarczyk, który nie stanął na starcie z powodu kontuzji. Odniósł ją przed pierwszym występem. – Bieg przez płotki był bardzo wcześnie. Wszystko odbywało się na szybko i w trakcie rozgrzewki poczułem mięsień dwugłowy. Nie mogłem nawet chodzić i musiałem zrezygnować. Dla mnie to życiowa tragedia, płakałem. Teraz już się uspokoiłem. Z moim rekordem życiowym byłbym wysoko w stawce – powiedział.

Niezależnie od wyników, wszyscy sportowcy podkreślają, że była to rewelacyjna impreza. Kapitalna, wręcz rodzinna atmosfera, fantastyczne przeżycia, perfekcyjna organizacja, impreza nie z tej planety, masa startujących z całego, świata – to tylko część z zachwytów nad imprezą. – Było tak wspaniale, że nabraliśmy ochoty na kolejne starty – mówi Czesława Stępniewska.

Na sportowcach weteranach wrażenie zrobiła bardzo przyjazna atmosfera. Mimo że rywalizacja o jak najlepsze miejsca oczywiście była, to wszyscy nawzajem się dopingowali. – Nie było gwizdów, a wzajemne wsparcie. Jeden z najbardziej emocjonalnych momentów to finisz 102-letniej hinduski, którą dopingował cały stadion, gdy w zasadzie szła, a nie biegła, do mety – dodaje Zdzisław Włodarczyk.

Sportowcy również dziękują za wsparcie sponsorom i Akademii Holistycznej. – Dziękujemy Brunonowi Sokołowskiemu i wszystkim osobom za pomoc w wyjeździe. Bez tego pokrycie wysokich kosztów startu byłoby bardzo trudne – mówi Czesław Stępniewska.

Teraz nasi sportowcy weterani rozpoczną przygotowania do następnych zawodów, a będą to mistrzostwa Polski na otwartym stadionie, które w czerwcu br. odbędą się w Białymstoku.

AH